Roxforum Reaktywacja

Wspomnienia z Torwaru
T#423874
Facebook
Marie_Rox poziom 3 Administrator 
Lokalizacja: Zamość
#2135405 30.06.2015 22:09:56
Jestem pierwszą osobą, która na reaktywującym się Roxforum podzieli się wspomnieniami z koncertu. Bardzo się na to cieszę wesoły

Ten koncert był spełnieniem moich marzeń. Marzeń, które miałam w serduszku od lat. Od lat marzyłam by zobaczyć kobietę, która wygrała życie, moją przewodniczkę, wzór do naśladowania. Moją i wszystkich nas a osób niepełnosprawnych jak ja - szczególnie. Marzyłam by zobaczyć na żywo tą przyjaźń, wsparcie, oddanie, których tak pragnę a które były wtedy widoczne jak na dłoni. Marzyłam i - spełniło się. Nie zapomnę radości jaką czułam gdy we wtorek po Wielkanocy wzięłam kopertę z biletem do ręki. To było coś... nie mam naprawdę słów by opisać co czułam. Odliczałam miesiące, tygodnie, dni aż wreszcie... Godzina zero wybiła! W międzyczasie zaangażowałam się w Akcję Serduszkową. Gosia zastanawiała się jakim cudem zrobiłam w sumie (licząc białe i czerwone)ponad 800 serc. Ja sama nie wiem jak to się stało. Sądziłam, że zawiodę Ciebie Gosiu i Marie, bo zabrałam się do pracy bardzo późno ale - czuję jednak inaczej. Nie zawiodłam Was. Tego mogę być pewna. Dość wstępów, do sedna. W drogę ruszyłam po drugiej w nocy i na piątą byłam na miejscu. Zdziwiło mnie to, bo sądziłam, że dojadę na siódmą. Trochę się co prawda wyczekałam ale - to nic. Po lekkich perturbacjach dotarłam wreszcie z Anitką (dziękuję Ci serduszko wesoły)pod halę gdzie poznałam pozostałe nasze RoxRobaczki kochane.Czas oczekiwania minął szybko (rozmowa, obłowienie się w pamiątki różnorodne, losowanie płyt z poprzedniego koncertu Roxette w Polsce, w którym to losowaniu szczęście dopisało lecz innym a nie mnie) choć kilkakrotnie dopadały mnie kryzysy, kilkakrotnie nie dawałam już rady fizycznie. Zawsze wtedy myślałam: "Skoro Marie się nie poddaje - ty też nie możesz" i - działało. Aż wreszcie - zaczęto nas wpuszczać. Gdy wbiegałam z Anitą na halę - serce waliło mi jak oszalałe. Omal nie zgubiłam w tym zamieszaniu biletu. Ale - mam go i śmieje się do mnie ze specjalnego miejsca w pokoju (a tak swoją drogą - kto zachował bilet po koncercie?). Zaraz gdy tylko dostałam się na halę - zaczęłam walczyć o dobre miejsce. I walka się opłaciła, bo dostałam się do drugiego rzędu!!! Pod koniec koncertu przez chwilę stałam nawet w pierwszym!!!! Gdy czekaliśmy na występ Escobar - napięcie już wtedy sięgało zenitu. A co dopiero potem... W oczekiwaniu na Gwiazdy wieczoru - też dostałam od Was pomoc, za którą z całego RoxSerca dziękuję. Drobne rzeczy typu podanie kubka wody znaczą naprawdę wiele, dziękuję! Gdy po występie Escobar techniczni zaczęli przygotowywać scenę dla Roxette - nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. Gdy jeden z nich zaczął przygotowywać miejsce dla Marie - pomyślałam: "Jeszcze tylko chwila i Ją zobaczę! Wreszcie, po tylu latach oczekiwania...". Patrząc jak z pomocą technicznego weszła na scenę a potem zajęła swoje miejsce - miałam wrażenie jakby na tą krótką chwilę złożyła swój los w jego ręce. Wiem, może to zabrzmiało zbyt górnolotnie ale - tak to czułam. I... Zaczęło się! Porwali mnie! Skakałam, bawiłam się, robiłam zdjęcia... Wszystko jednocześnie. Od "Heart shaped sea" przez niemal cały koncert płakałam. Serce trzymałam w górze nie tylko na HSS i LTYH ale też - lecz nie tak wysoko - na paru innych piosenkach. Parokrotnie nawet - choć to pewnie tylko złuda - miałam wrażenie jakby Marie patrzyła na mnie. Jakby widziała moje reakcje, moje łzy. I to wcale nie było złudzeniem! Patrzyła w moją stronę! Działo się to na "Spending my time" wesoły Natomiast gdy śpiewaliśmy refren IMHBL - miałam wrażenie jakbym unosiła się o kilka centymetrów w górę. A skierowane jakiś czas wcześniej (chyba) przez Pera do Marie pytanie "Jak się czujesz?" rozczuliło mnie. Pomyślałam sobie: "To jest przyjaźń, prawdziwa przyjaźń i oddanie okazywane nawet w tak drobnych gestach jak pytanie o samopoczucie". Co ja bym dała żeby czegoś takiego zaznać... Ale - do sedna. Akcja Serduszkowa wypaliła w pełni, na "Joyride" też fruwały balony... Było CUDNIE!!! Widok łez Gosi na widok udanej Akcji - był bezcenny podobnie jak widok wzruszenia i szoku Marie i Pera. Coś wyjątkowego, naprawdę! Gdy wszystko się skończyło - nie mogłam się pozbierać, płakałam bardzo długo... Jaka szkoda, że już nigdy Ich nie zobaczę... Emotikon frown Jednocześnie też - byłam i jestem naładowana masą energii do życia i walki o każdy dzień. Jestem i będę wdzięczna za to Marie i Perowi długo jeśli nie dozgonnie. No i cóż - trzeba było wracać do domu, niestety... Na miejscu byłam przed ósmą rano następnego dnia. Przeżycia i wspomnienia z tego dnia zostaną na zawsze w moim sercu. Przeżycia w sercu a nawiązane znajomości i przyjaźnie - ich dowodem. Dziękuję Wam, dziękuję że jesteście! Ten dzień był wspaniały, był spełnieniem marzeń, najlepszym prezentem urodzinowym jaki mogłam dostać. Dziękuję, że jesteście, kochani Emotikon heart Emotikon heart Emotikon heart



Let's ROXXX!
GosiaPuterman poziom 1 Administrator 
Lokalizacja: Warszawa
#2135600 01.07.2015 08:01:47
Wspaniałe wspomnienia Kasiu, ja też się zbiorę i opiszę swoje,ale muszę na to jakoś znaleźć czas oczkopan zielony Dzięki!
Marie_Rox poziom 3 Administrator 
Lokalizacja: Zamość
#2135661 01.07.2015 09:44:04
Drobiazg. To dla mnie sama, najczystsza przyjemność, dzielić się tymi wspomnieniami, naprawdę. Dla Was jestem w stanie zrobić wszystko. Dla Was, dzięki Wam wesoły A Waszych wspomnień jestem też bardzo, bardzo ciekawa wesoły Będą pewnie lepsze od moich...



Let's ROXXX!
LCassei poziom 1 Administrator 
Lokalizacja: Warszawa
Ilość edycji wpisu: 4
#2136141 01.07.2015 20:59:18
Z pomocą Basi K, nieocenionej korektorki, takie oto wspomnienie moje:


TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA

wpis edytowany 01.07.2015 21:01:39



RoXXX on!
Marie_Rox poziom 3 Administrator 
Lokalizacja: Zamość
#2136168 01.07.2015 21:34:00
A czemu tak po angielsku Domiś?



Let's ROXXX!
Roxecia poziom 2
Lokalizacja: Piotrków tryb
#2136271 01.07.2015 23:37:09
Pytanko mam czy o pierwszy torwar czy drugi pytacie,jezeli o pierwszy Lza stanela w oku jak sie spiewalo z Wami https://www.youtube.com/watch?v=Hy682EOC0BE
tu tez byl polski akcent
https://www.youtube.com/watch?v=sWsaQia0po0 te pomylki Marie wcale mi nie przeszkadzaly koncowka byla super ,po https://www.youtube.com/watch?v=HNi4MBbgj4A
reakcja Tomka po wyjsciu z torwaru

TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA


niestety nigdzie nie poszlam z wami ,bo bylam zalezna od wyjazdu z Wawy z Julka Stachurska smutny
Tegoroczny byl pelen przygotowan od razu wiedzialam ze bedzie pociag no i spanie nawet na dworcu,bo od nikogo nie chcialam byc zalezna ,nie przypuszczalam tylko ,ze pod koniec przygotowan do wyjazdu pojawi sie Migotka ale wiedzialam ze moja druga polowa urlopu nie dostanie wiec nie marwtilam sie o nią.Bardziej oni o mnie tuz po wyjsciu z pociagu telefon wykonalam ze jestem cala i zdrowa,chociaz przed wyjazdem mu zadalam pytanie czy moge go upowaznic ,gdyby cos sie stalo-jakas katastrofa w Babach oczko odparl mam przyjechac cala i koniec wesoły.
Tu impreza przed koncertowa mnie wykonczyla ale zalu nie mam , gdy byl Eskobar oparlam sie o barierki oddzielajace gc gcee od plyty i drzemalam pozniej sie rozruszalam az jeden z nagrywajacych "fanow " do mnie z tekstem : "prosze nie spiewac bo chce jej sluchac " rzucil ojjjj wnerwilo mnie to odparlam szybko,"trzeba bylo sobie kupic bilet na gcee i stac przy glosnikach"-do konca juz sie nie odezwał.
Jednego tylko zaluje na obydwóch torwarach,ze nie bylo mozliwosci podpisania plyt takiej jak Per zrobil w Stodole
Shantie poziom 2
Lokalizacja: Silesia
Ilość edycji wpisu: 1
#2136299 02.07.2015 00:12:16
Przyznaję się bez bicia, na dłuższy czas straciłam zainteresowanie muzyką. Nie chodzi tylko o Roxette, nie miałam na to jakoś czasu, a może chodzi o to, że jakoś tak Tomi ciągle słuchał swojej muzy, a ja nie miałam na czym. Nie wiedziałam o koncercie w ogóle, jakoś od marca znowu zaczęłam siedzenie w muzyce, bo mi AP wpadło w oko i właśnie uwaliłam sobie, że jeden z ich kawałków przypomina mi jakiś stary kawałek Pera, do dziś nie ustaliłam który, ale zachciało mi się przez to ściągać albumy Roxette. Potem post Gosi na FB o powrocie forum...no kurde, taki zbieg okoliczności. Przypomnieliście mi, jak muzyka Roxette była kiedyś dla mnie cenna i nie było dnia bez odbębnienia choć kilku piosenek.Odkryłam, że przez te lata niewiele tak naprawdę zmieniło się w moim guście muzycznym, bo mimo przetrząśnięcia oceanów elektroniki i dark wave, kończę na tym samym, od czego zaczęłam, bo moje ostatnie muzyczne objawienie nie gra nic gorszego ani lepszego niż Roxette, od którego zaczęłam. Więc czemu nie wrócić do korzeni?
Dziękuję wam, że cisnęliście żebym jednak jechała na ten koncert. Bo mam skłonności do odkładania marzeń na półkę.Jak miałam naście lat, akurat była przerwa u Roxette, przebąkiwanie ''Ach, zobaczyć Roxette, tak jak się mówi: zobaczyć Paryż i umrzeć''. Rozumiecie, prawie cel życia, chyba było to jedno z moich najbardziej sprecyzowanych marzeń. Jeśli nie jedyne sprecyzowane. Byłam na koncercie Pera, mam z nim fotkę jak wszyscy, ale Per to nie Roxette w całości. A potem jak naprawdę zagrali w Polsce, to nie było czasu i pieniędzy, żeby myśleć o idolach.
Teraz też nie było czasu i pieniędzy, ale była determinacja. Pojechałam w niedzielę na wariata, planując to w ostatniej chwili, z bardzo enigmatycznym noclegiem na pace auta kolegi, który nie doszedł do skutku, bo kolega poszedł spać w czasie, gdy ja stałam z wami pod hotelem. bardzo szczęśliwy
Nie będę pisać o naszej wesołej imprezie w Moon, bo miało być o Torwarze, ale impreza, Roxettówka i godzina trzecia w nocy, spodowały, że zgodziłam się w sumie z Domi, że nie opłaca się spać, tylko wio pod Torwar.Dotarliśmy tam chyba jakoś po piątej i oprócz nas był tylko Piotrek i hm...Nie pamiętam imienia tej dziewczyny. W sumie to poszłam tam, bo nie miałam i tak nic innego do roboty, ale...jakaś taka dumna później się czułam, że byłam w stanie wytrzymać dla Roxette sterczenie tam 12h (nie licząc ze dwóch drzemek, które sobie ucięłam na ziemi bardzo szczęśliwy) W międzyczasie fajnie się siedziało, produkując serducha...no zabrzmi to komunistycznie, ale to coś w rodzaju radości z pracy zespołowej, że robisz z innymi coś co ma efekt.
Stękać, nie stękać? Wnerwiło mnie pchanie się przy wejściu, zachowania jak bydło co niektórych. Ale nie jestem przyzwyczajona do tak dużych koncertów, raz byłam w Stodole na koncercie Percia i tyle, ogólnie jeżdżę tylko do Niemiec itp z mężem na imprezy hardcore elektro,techno, najczęściej jak gra, więc jestem bardziej na backstage niż wśród publiczności. Nienawidzę tłumów a już najmniej umiem wprost walczyć o swoje. Wślizgnąć się gdzieś tam, ustawić właściwie...tak, ale pchające się łokcie, to już nie ja. W dodatku zgłupiałam, bo ochroniarze wpuszczali na raty, wołali za dziewczyną, która chciała za mną wbiec, żeby się cofnęła, ja zrozumiałam że to do mnie i wracam...zrobiłam z siebie kretynkę w tej panice.
Od początku planowałam iść pod scenę po prawej stronie. Ja, taka kiedyś oddana fanka Marie? Gusta się zmieniają...hołd hołdem, ale jakoś tak miałam ochotę popatrzeć na wygiby Pera. I wszyscy lecieli na lewą stronę i tak.
Udało się stać w pierwszym rzędzie, po stronie Pera, tak jak to sobie wymarzyłam. pan zielony Dobra, skip na koncert Eskobara. I na ciągnące się w nieskończonośc oczekiwanie. Nic ciekawego.Poza tym przez przepychankę jakiś durni z tyłu, wypadły mi moje serca (własnoręczne największa wartość!!!) i zanurkowałam ludziom między nogami w ich poszukiwaniu. Roxszaleństwo. I wreszcie...ROXETTE.
Trudno mi pisać recenzję koncertu obejrzanego live. Nie wiedziałam, czy wsłuchiwać się w muzykę czy krzyczeć,skakać, śpiewać, klaskać i dopingować Marie i Pera. A miałam ochotę cały czas klaskać, piszczeć, machać rączkami. Chciałam być częścią tego tłumu głosów i rąk, żeby zapamiętali gorące powitanie owacjami w Warszawie, widziałam w ich oczach lekkie zdziwko, ale przede wszystkim radość, że dopiero właściwie zagrali jeden kawałek, a tłum szaleje, jakby Jagger grał za darmo na starówce. Dałam się nawet tak ponieść radości, że jak Per zaczął śpiewać tę najnowszą aranżącję C!B!B!, wydałam z siebie pisk, a tu żadnych pisków więcej. Ale naprawdę mi się podoba akurat ta wersja i to, że podzielili się zwrotkami. I kurde...nie pisałam jakoś o tym na forum, ale łzy mi się w oczach zebrały na tym kawałku. To jest w ogóle według mnie najlepsza i najpiękniejsza ballada Roxette (LTYH to inna bajka...to jest kultowe, ale C!B!B! jest ambitnym kawałkiem, ciekawym artystycznie) , ale ta muzyka, na żywo. Prawie się rozpłakałam, ale akurat Marie się patrzyła w tę stronę publiczności, to mnie jakoś powstrzymało.
Muszę cholernie pochwalić Pera za rozwój w pewnym sensie i dostosowanie do sytuacji. Nie raz mnie rozbrajał jego brak ruchliwości, np. przy trasie Joyride ''Knockin' on every door''- Marie biega po całej scenie w te i wewte, zespół też, a Gessle stoi jak kołek, przyklejony do gitary i mikrofonu i wykonuje te swoje gesty rączkami w górę i w dół, a wiemy jak on gra na gitarze - nie był aż tak zajęty graniem na niej, żeby nie móc się ruszyć. No, ale nie każdy musi lubić hasanie po scenie.
Chyba jednak polubił hasanie, bo na warszawskim koncercie dał z siebie wszystko. Podskakiwanie, wygibasy, strojenie śmiesznych min. Wiem, wiem, pewnie tak jest za każdym razem, ale jak się to widzi z odległości paru metrów a nie na YouTube, jest wrażenie. Takie to chude, skąd bierze takie pokłady energii? No i jak zauważył mój mąż, przez lata ani trochę mu się głos nie zmienił. Gessle to Gessle, on musi śpiewać po Perowemu.
Marie...zawsze ją będę uważać za najlepszy głos kobiecy na świecie. Tylko i aż dlatego, że mi się po prostu podoba jej śpiew. Nasza akcja serduszkowa to był wspaniały hołd dla niej. Widać było, że się cieszyła niesamowicie takim wsparciem i zrozumieniem polskich fanów. Won krytyka, nie znająca sytuacji i nie dostrzegająca, że Marie daje z siebie wszystko, bo scena jest dla niej ogromną częścią jej życia i chce być po prostu tu dla nas. Powinniśmy być wdzięczni i jesteśmy. Owszem, nie jest tak samo jak na koncertach, które znam z ekranu, ale kurde, ile można chcieć? Równie dobrze mogło nie być reaktywacji ani tego koncertu, nie chciejmy za dużo, a ci co chcą, niech sobie zbudują machinę czasu i jadą do Zurychu 91', bo innej opcji nie ma. oczko Megapozytywny szok przeżyłam przy końcówce LTYH. Szczerze? Podczas wcześniejszych tras rzadko dawała tak czadu na końcu! To udowadnia, że jej głos nie jest w tak kiepskiej formie, jak się mówi. W pewnym sensie mogła też zachowywać siły właśnie na tę piosenkę, bo zaśpiewała ją wspaniale (wg mnie np LTYH z trasy CBB nie jest za ciekawe, w tej akustycznej wersji, to odbiera temu kawałkowi potencjał, o ile zabawy w zmianą aranżacji są fajne przy IMHBL i SMT, tak LTYH musi być power ballad.)
Morze serc- byłam zdziwiona, że ten mały pościk na facebooku zakończył się tym, że cał Torwar stał z morzem serc w górze. A zauważyliście że na Big L., ludzie sami z siebie je podnieśli, bo jednak pasowało do tej piosenki? pan zielony Ciągle się rozglądałam, jak to wygląda, ale efekt faktycznie było widać dopiero na zdjęciach.
Roxette zrobili mi jeszcze jedną miłą niespodziankę- zaczęli wcześniej koncert, dzięki czemu zdążyłam rzutem na taśmę na ostatni pociąg do domu. bardzo szczęśliwy
Dziękuję wam moi drodzy, że tak wspaniale to wszystko było zaplanowane, z akcją, oraz za wasze towarzystwo, bo jak już napisałam- co to za radość z muzyki, jeśli z nikim tego nie można dzielić. wesoły
Aaaa...zapomniałam. Pamiątkę też mam. Per rzucił horrendalną ilość kostek, ale udało mi się złapać tę akurat którą chciałam od początku ''Touched by hand of Per''. Rzeczywiście widać że touched, bo naprawdę ten napis jest leciutko zatarty. Artefakt na całe życie. pan zielony
wpis edytowany 02.07.2015 00:17:03



"care what you are dreaming; the future is teeming
With stories that wait to start"
Marie_Rox poziom 3 Administrator 
Lokalizacja: Zamość
#2136713 02.07.2015 20:32:52
Dziękujemy Shantie, za Twoje wspomnienia. Piękne wesoły Czytając opis - miałam wrażenie jakbym kolejny raz przeżywała wszystko wesoły A co do morza serc - Marie i Per na nie zasługują! wesoły A co do artefaktów z koncertu - ja mam bilet wesoły No i oczywiście przypinki wesoły A kostkę Pera też mam lecz inaczej zdobytą. Cudeńko noszę w portfelu



Let's ROXXX!
Wspomnienia z Torwaru
T#423874
Facebook
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · TestHub.pl · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!