Roxforum Reaktywacja

Marie_Rox
30.06.2015 22:09:56
Lokalizacja: Zamość
Posty: 169 #2135405
Jestem pierwszą osobą, która na reaktywującym się Roxforum podzieli się wspomnieniami z koncertu. Bardzo się na to cieszę wesoły

Ten koncert był spełnieniem moich marzeń. Marzeń, które miałam w serduszku od lat. Od lat marzyłam by zobaczyć kobietę, która wygrała życie, moją przewodniczkę, wzór do naśladowania. Moją i wszystkich nas a osób niepełnosprawnych jak ja - szczególnie. Marzyłam by zobaczyć na żywo tą przyjaźń, wsparcie, oddanie, których tak pragnę a które były wtedy widoczne jak na dłoni. Marzyłam i - spełniło się. Nie zapomnę radości jaką czułam gdy we wtorek po Wielkanocy wzięłam kopertę z biletem do ręki. To było coś... nie mam naprawdę słów by opisać co czułam. Odliczałam miesiące, tygodnie, dni aż wreszcie... Godzina zero wybiła! W międzyczasie zaangażowałam się w Akcję Serduszkową. Gosia zastanawiała się jakim cudem zrobiłam w sumie (licząc białe i czerwone)ponad 800 serc. Ja sama nie wiem jak to się stało. Sądziłam, że zawiodę Ciebie Gosiu i Marie, bo zabrałam się do pracy bardzo późno ale - czuję jednak inaczej. Nie zawiodłam Was. Tego mogę być pewna. Dość wstępów, do sedna. W drogę ruszyłam po drugiej w nocy i na piątą byłam na miejscu. Zdziwiło mnie to, bo sądziłam, że dojadę na siódmą. Trochę się co prawda wyczekałam ale - to nic. Po lekkich perturbacjach dotarłam wreszcie z Anitką (dziękuję Ci serduszko wesoły)pod halę gdzie poznałam pozostałe nasze RoxRobaczki kochane.Czas oczekiwania minął szybko (rozmowa, obłowienie się w pamiątki różnorodne, losowanie płyt z poprzedniego koncertu Roxette w Polsce, w którym to losowaniu szczęście dopisało lecz innym a nie mnie) choć kilkakrotnie dopadały mnie kryzysy, kilkakrotnie nie dawałam już rady fizycznie. Zawsze wtedy myślałam: "Skoro Marie się nie poddaje - ty też nie możesz" i - działało. Aż wreszcie - zaczęto nas wpuszczać. Gdy wbiegałam z Anitą na halę - serce waliło mi jak oszalałe. Omal nie zgubiłam w tym zamieszaniu biletu. Ale - mam go i śmieje się do mnie ze specjalnego miejsca w pokoju (a tak swoją drogą - kto zachował bilet po koncercie?). Zaraz gdy tylko dostałam się na halę - zaczęłam walczyć o dobre miejsce. I walka się opłaciła, bo dostałam się do drugiego rzędu!!! Pod koniec koncertu przez chwilę stałam nawet w pierwszym!!!! Gdy czekaliśmy na występ Escobar - napięcie już wtedy sięgało zenitu. A co dopiero potem... W oczekiwaniu na Gwiazdy wieczoru - też dostałam od Was pomoc, za którą z całego RoxSerca dziękuję. Drobne rzeczy typu podanie kubka wody znaczą naprawdę wiele, dziękuję! Gdy po występie Escobar techniczni zaczęli przygotowywać scenę dla Roxette - nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. Gdy jeden z nich zaczął przygotowywać miejsce dla Marie - pomyślałam: "Jeszcze tylko chwila i Ją zobaczę! Wreszcie, po tylu latach oczekiwania...". Patrząc jak z pomocą technicznego weszła na scenę a potem zajęła swoje miejsce - miałam wrażenie jakby na tą krótką chwilę złożyła swój los w jego ręce. Wiem, może to zabrzmiało zbyt górnolotnie ale - tak to czułam. I... Zaczęło się! Porwali mnie! Skakałam, bawiłam się, robiłam zdjęcia... Wszystko jednocześnie. Od "Heart shaped sea" przez niemal cały koncert płakałam. Serce trzymałam w górze nie tylko na HSS i LTYH ale też - lecz nie tak wysoko - na paru innych piosenkach. Parokrotnie nawet - choć to pewnie tylko złuda - miałam wrażenie jakby Marie patrzyła na mnie. Jakby widziała moje reakcje, moje łzy. I to wcale nie było złudzeniem! Patrzyła w moją stronę! Działo się to na "Spending my time" wesoły Natomiast gdy śpiewaliśmy refren IMHBL - miałam wrażenie jakbym unosiła się o kilka centymetrów w górę. A skierowane jakiś czas wcześniej (chyba) przez Pera do Marie pytanie "Jak się czujesz?" rozczuliło mnie. Pomyślałam sobie: "To jest przyjaźń, prawdziwa przyjaźń i oddanie okazywane nawet w tak drobnych gestach jak pytanie o samopoczucie". Co ja bym dała żeby czegoś takiego zaznać... Ale - do sedna. Akcja Serduszkowa wypaliła w pełni, na "Joyride" też fruwały balony... Było CUDNIE!!! Widok łez Gosi na widok udanej Akcji - był bezcenny podobnie jak widok wzruszenia i szoku Marie i Pera. Coś wyjątkowego, naprawdę! Gdy wszystko się skończyło - nie mogłam się pozbierać, płakałam bardzo długo... Jaka szkoda, że już nigdy Ich nie zobaczę... Emotikon frown Jednocześnie też - byłam i jestem naładowana masą energii do życia i walki o każdy dzień. Jestem i będę wdzięczna za to Marie i Perowi długo jeśli nie dozgonnie. No i cóż - trzeba było wracać do domu, niestety... Na miejscu byłam przed ósmą rano następnego dnia. Przeżycia i wspomnienia z tego dnia zostaną na zawsze w moim sercu. Przeżycia w sercu a nawiązane znajomości i przyjaźnie - ich dowodem. Dziękuję Wam, dziękuję że jesteście! Ten dzień był wspaniały, był spełnieniem marzeń, najlepszym prezentem urodzinowym jaki mogłam dostać. Dziękuję, że jesteście, kochani Emotikon heart Emotikon heart Emotikon heart
Let's ROXXX!
Zobacz ten wpis w wątku
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · TestHub.pl · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!