Ach, Shantie... To co jest między Marie i Perem jest... piękne, wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju. Piszesz, że wzięłaś Ich za rodzeństwo. Skąd ja to znam... Też mi się zdarzyło, tyle że sporo wcześniej, sporo przed RS. Kiedy - nie powiem, bo nie pamiętam. A co do wspomnień o chorobie Marie - będą one dla Pera zawsze już świeże, nie ważne ile lat minie. Na YT jest gdzieś program z czeskiej telewizji gdzie gdy mowa jest o chorobie Marie - Per ma nie tyle wystraszoną minę co... łzy w oczach. Nie przesadzę kiedy powiem, że oddałby za Nią życie. Bez wahania. A swoją drogą... Pomyśleć, że na początku się nie lubili i to mocno...
Let's ROXXX!