U mnie w sypialni od kiedy się tu wprowadziłam, na ścianie w ramkach wisi sobie logróżasis. Drugi w kolejności zespół który kocham. To inna miłość, bardziej szorstka i niegrzeczna, ale wciąż wielka, mimo że bracia G formalnie razem już nie grają. .. Ich stare inowe ppiosenki to stała pozycja w folderze komórki. Zawsze mogę sobie puścić Live Forever i znów jest jesień 1997 roku... OD dziecka byłam bierną słuchaczką The Beatles, potem bardziej czynną i tak już zostało. Tony publikacji o nich przeczytałam. W marzeniach setki razy przenosilam się w lata 60te, i gdyby to było możliwe, nie zawahalabym się ani minuty przedwwejściem do kapsuły czasu. Sentyment mam też do wiecznie żywych Rolling Stonesów .
Jestem też fanką kobiecych wokali. Pierwsze miejsce zajmuje Fiona Apple, panna z mojego rocznika i podobnie niezrównoważona psychicznie jak ja. Lubię też Heather Novą, Alanis Morissette , Sheryl Crow...
Rany... nie mogę też nie wspomnieć o nieśmiertelnej Madonnie
moje lata 80 te. .. podobne wspomnienia jak w przypadku Roxette.
Pink! Czasami i do niej wracam. Przypomina mi moje czasy fitnessowe.
Z innej beczki: czasami słucham jazzu, ale preferuję samą muzykę, praktycznie bez wokalu, sorry. Chyba wzięło się to z fascynacji polskim kinem lat 50-60tych. Komeda, Matuszkiewicz... No i Komeda w wykonaniu L. Możdżera.
Nie mogę pominąć Hip-Hopu. Byłoby to nie uczciwe, biorąc pod uwagę miejsce w którym się wychowałam. Legijny Gocław i muza wydawnictwa Prosto zawsze będzie bliska mojemu sercu, tak jak i styl ubierania. Za duże męskie spodnie i bluza z kapturem są dobre na każdą okazję
Chyba wyczerpałam limit różnorodności gatunkowej. Nadmienię, że i tak ostatnio słucham po prostu rradia. RMF i Jedynki. Dla towarzystwa.
Jestem też fanką kobiecych wokali. Pierwsze miejsce zajmuje Fiona Apple, panna z mojego rocznika i podobnie niezrównoważona psychicznie jak ja. Lubię też Heather Novą, Alanis Morissette , Sheryl Crow...
Rany... nie mogę też nie wspomnieć o nieśmiertelnej Madonnie
Pink! Czasami i do niej wracam. Przypomina mi moje czasy fitnessowe.
Z innej beczki: czasami słucham jazzu, ale preferuję samą muzykę, praktycznie bez wokalu, sorry. Chyba wzięło się to z fascynacji polskim kinem lat 50-60tych. Komeda, Matuszkiewicz... No i Komeda w wykonaniu L. Możdżera.
Nie mogę pominąć Hip-Hopu. Byłoby to nie uczciwe, biorąc pod uwagę miejsce w którym się wychowałam. Legijny Gocław i muza wydawnictwa Prosto zawsze będzie bliska mojemu sercu, tak jak i styl ubierania. Za duże męskie spodnie i bluza z kapturem są dobre na każdą okazję
Chyba wyczerpałam limit różnorodności gatunkowej. Nadmienię, że i tak ostatnio słucham po prostu rradia. RMF i Jedynki. Dla towarzystwa.
RoXXX on!