Roxforum Reaktywacja

Shantie
02.07.2015 23:11:04
Lokalizacja: Silesia
Posty: 78 #2136778

Wiesz, właśnie nie miałam na myśli nic ze związkami. Ludzie zajmują się studiami/pracą. Ostatnio wysyłałam kumpeli jakąś muzykę i ona na to ''Wiesz, ja nie mam czasu na muzę, praca''. To jednak absorbuje głowę. Ja mam chyba nadmiar czasu teraz, że przekopuję się przez płyty niczym nastolatka, bo siedzę z dzieckiem w domu. Ale nie no...cokolwiek robiłam i gdziekolwiek byłam, to jakaś mp3ka zawsze była ze mną. I zazwyczaj znajdowało się tam Roxette. Teraz to mam po prostu odnowienie Roxmanii, że znowu słucham ich wszystkich możliwych wydanych rzeczy.
Taka przyjaźń jak Pera i Marie to rzadkość, ja bym jednak tego też nie idealizowała,to, że mieli wspólny cel jakim jest Roxette, też w dużej mierze podtrzymywało tę relację, pewnie też mieli niezłe starcia między sobą, ale to oczywiście w dobrych czasach, po chorobie Marie pewnie takie rzeczy wydawały się im obojgu błahostką.
Chociaż Roxette to jest dla mnie ewenement, już kiedyś pisałam, że to jest jakaś domena zespołów z dwiema osobami na wokalu, że jest straszna rotacja wokalistek. A Marie w Roxette jest od zawsze i na zawsze, to jest wspaniałe, taka jej wierność i zaangażowanie od początku do końca, mimo krążących plot o fochach obojga podczas nagrań, itp.
Miałam kiedyś właśnie takiego przyjaciela, kiedyś: mi się przypomniało, jak zgrywałam mu muzę Roxette z kompa, a on do mnie ''Ty, oni to tak trochę jak my, że nigdy ze sobą nie byli w związku, ale ciągle razem'' pan zielony Wierzę, że przyjaźń między facetem a kobietą jest możliwa, właśnie z w/w przyjacielem każde z nas miało kogoś, ale w wolnym czasie przesiadywaliśmy ciągle na ławce i jak jedno gdzieś szło, to ciągało drugie. Niewtajemniczeni myśleli naprawdę, że jesteśmy razem, bo niby to tak wyglądało, że jedno bez drugiego żyć nie mogło. Ale też się kłóciliśmy na całego, ale potem i tak wychodziliśmy razem. Ja go traktowałam jak brata, może dlatego że zawsze chciałam mieć starszego brata. Rozwaliło się, bo rzuciliśmy oboje studia na których byliśmy i ja wyjechałam z rodzinnego miasta. Dlatego wiem, że jakakolwiek przyjaźń jest tak naprawdę trudna do utrzymania latami.Nawiasem mówiąc, on cały czas ma moje dwie płyty Roxette, których nie miał mi okazji oddać. Może to jakiś znak i powinnam się do niego odezwać.
Co do Pera w Stodole - mi tam się podobało, że zagrał kilka piosenek Roxette, ale w tamtych czasach byłam bardziej ukierunkowana na Marie, teraz mi się jakoś bardziej na niego przestawiło, może dlatego że z wiekiem stałam się mniej poważna, chociaż do dziś, nigdy nie przesłuchałam jego solowych albumów, tzn tych nowszych, bo stare uwielbiam, szczególnie pierwszy (kilka fajnych piosenek Marie) , ale Per to jest taki typ wokalisty, że bez towarzystwa kobiecego głosu, kilkanaście jego piosenek z rzędu, robi się monotonne. A może ja za bardzo przez Roxette przyzwyczaiłam się do schematu ''żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek"
pan zielony
"care what you are dreaming; the future is teeming
With stories that wait to start"
Zobacz ten wpis w wątku
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · TestHub.pl · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!