Kasiu, jesteś jeszcze na tyle młoda, że wszystko przed Tobą, my z Gosią zaczęłyśmy późno, bo w takich czasach przyszło nam żyć. Fakt, że istnieją jacyś inni fani (i to taka wielka grupa) dowiedziałam się dopiero gdy podłączyłam do komputera modem. Czasy sprzed internetu to było coś kompletnie innego. Najpierw moja przyjaciółka z dzieciństwa, Asia, potem jeszcze jedna - Sylwia (w międzyczasie jeszcze się przewinęły ze dwie dziewczyny ze szkoły, zakręcone roxettowo na maxa), i wreszcie Gosia. Innych fanów nie pamiętam, i do grzechów się nie przyznaję
były też chwile, gdy żyłam w totalnie innym świecie i muzyka Roxette kurzyła się gdzieś w odmętach komputera... ale nie wyobrażam sobie, żebym kiedykolwiek nie wróciła. Na tym polega fenomen. To jak dom rodzinny... znajome rejony i wspomnienia najlepszych czasów.
RoXXX on!