Ma konto na fejsie dalej, ale nie identyfikuje już się widocznie z byciem "roxświrem''. Co poradzić, takie życie. Trochę to takie bez sensu, zadzierzgnąć nić porozumienia z kimś opartą na ulubionym zespole, a potem komuś się odwidzi słuchanie - i jak żyć, jak żyć.
Myślałam, że dużo osób może mieć to samo co ja, najpierw jakiś letarg, ale jak się przypomniało bo idzie koncert, na roxforum zapraszają, to idą w ruch piosenki Roxette w odtwarzaczu. A jednak nie do końca.
"care what you are dreaming; the future is teeming
With stories that wait to start"
With stories that wait to start"